Minęło 9 miesięcy odkąd wylądowaliśmy na lotniska w Cochabambie i… czas wrócić do Polski. Postaram się w kilku słowach podsumować wyjazd i projekt.
Pamiętacie jak było? Najpierw praca w więzieniu, potem problemy z projektem, walka z naszą organizacją, a następnie rozpoczę ciewłasnego projektu. Zajęcia na uniwersytecie okazało się sukcesem, dała nam okazję do pracy nad samym tematem praw człowieka i przywództwa, zmusiła do podszkolenia hiszpańskiego. Dzięki zajęciom zdobyliśmy mnóstwo wspaniałych znajomych i przyjaciół.
Nie zawsze było łatwo, nie zawsze czuliśmy się, ze wszystko idzie z godnie z planem, ale jestem zadowolony z efektu końcowego. Udało się osiągnąć najważniejsze założenia projektu. Postanowiliśmy na własną inicjatywę i nie rozczarowaliśmy się.
Była czas pracy, ale też czas podróży- Salar, Titicaca, Machu Picchu… przepiękne i niezapomniane miejsca.
Praca i podróże to nie wszystko- był też czas odpoczynku i zabawy. Niezliczone godziny spędzone na tańcu z naszymi znajomymi Boliwijczykami i Brazylijczykami. Wieczory spędzone w kawiarniach, barach, restauracjach i kinach.
Boliwia to przepiękny czas, a wolontariat to idealny sposób, na to by ją poznać. Ludzie, natura, zwyczaje.
Szacunek i miłość do ojczyzny to rzeczy, których możemy się od Boliwijczyków uczyć. Znajomość tradycji to kolejna z nich. Na zawsze pozostaną mi w pamięci te ogromne grupy studentów, które co noc uczą się tradycyjnych tańców.
Będę tęsknił za ludźmi, za jedzeniem, za ciągłym słońce. Będę tęsknił za ruchliwymi ulicami, za straganami, za pełnymi kolorów i zapachów bazarami. Będę tęsknił za Andami i wreszcie za poznanymi w Boliwii ludźmi.
Wszystko to napełnia mnie pewnym smutkiem i nostalgią, ale również poczuciem spełniania wielkiego marzenia i dumą. Równolegle bardzo cieszę, się, że jestem już w domu. Polska to naprawdę piękny kraj… wszystko takie znajome, ale jednak takie nowe. Wszystko przypomina mi czas szkoły, studiów. Spotykam się z rodzicami, znajomymi, przyjaciółmi. Po niezwykle ciekawym roku w Boliwii czeka mnie niesamowity rok w Polsce. Czas skończyć
studia, napisać pracę magisterką i zacząć pracować.
O Boliwii można by pisać jeszcze tak dużo…, ale może teraz Twoja kolej, żeby tam pojechać?
Na koniec tego wpisu zapraszam do posłuchania kilku tradycyjnych piosenek i obejrzenia ciekawych teledysków!
Moja ulubiona piosenka Los Kjarkas, na teledysku widzimy Andy i prawdziwe stroje używane w regionie Potosi.
Kolejna piosenka tego pochodzącego z Cochabamby zespołu. Bardzo popularna w Boliwii, tym razem akcja dzieje się w Santa Cruz, na ziemiach położonych nisko, na wschodzie kraju.

A teraz Passion Andina, popularny, młody zespół.

Cuanto Cuestas Cuanto Vales- tradycyjna piosenka w wydaniu ,,sexy”, możemy zobaczyć tu tradycyjne stroje używane do tańców.


Na koniec dwa utwory na charango wykonane przez Alfredo Coca, najsłynniejszego Boliwijskiego charangistę.

